Tak proszę państwa – obrazek powyżej mówi sam za siebie. Dostałem się na pielęgniarstwo i jestem z siebie bardzo, ale to bardzo dumny. Po wielu rozważaniach w przeszłości nie tak odległej postanowiłem się zapisać na pielęgniarstwo, które moim zdaniem daje szeroki wachlarz możliwości, gdyż można wybierać z szeregu mnogich kursów i specjalizacji. Pozostaje jedynie czekać na uzyskanie dyplomu pielęgniarki
A dziś to po prostu wielka masakra była… Poranek jak co dzień, wstałem dość późno bo o 7:20 dopiero podniosłem się z łóżka. Emi się zdziwiła, że tak wcześnia (akurat wychodziła do pracy). Miałem ochotę wstać po piątej i tak odwlekałem i odwlekałem to podniesienie się z łoża…
Później wiadomo – lekkie ogarnięcie, zagdycha, komputer, chłopaki wrócili z pracy, kąpiel i kuna na tramwaj. Piekną bydgoską czwórką posuwałem się leniwie w stronę Ronda Jagiellonów, przy którym to stoi sobie dumnie zespół budynków Collegium Medicum im. Rydygiera w Bydgoszczy. Gorączka dawała się we znaki niemiłosiernie, ale to już powoli robi się standard. No, ale dotarłszy do celu powędrowałem całkiem pewny siebie do Komisji Rekrutacyjnej a tam co? Kolejka! Tak ogromna, że wydawać by się mogło, że nigdy nie dobrnę do jej początku, ale nie było tak źle. Przetrwałem oczekiwanie w suterenie i dostałem się do gabinetu, w którym siedziały sobie panie doktor i zbierały dokumenty od kandydatów. Jedyne co mi się udało uzyskać to skierowanie na badania do medycyny pracy. Trudno. Moje morale zostało jednak odrobinę zmniejszone, aczkolwiek ja nie lubię się tak łatwo poddawać. Szybko posunąłem do pierwszego lepszego punktu ksero i walnąłem sobie kopię dowodu. Równie szybko i bez skrupułów zdecydowałem się poszukać jakiejś kafejki internetowej, by wydrukować podanie. Udało się – była po drugiej stronie ulicy sprytnie ukryta między ogromem kamienic na Jagiellońskiej. Posiadając komplet dokumentów postanowiłem wrócić. Schodzę na dół, patrzę i szok. Jeszcze dłuższa kolejka. Wyszedłem – musiałem zapalić… Hehehe. I tak siedzę i zakciągam się co jakiś czas soczystym dymkiem papierosa, całkiem niechcący usłyszałem ‘swoich’ ludzi. Bo widzicie, siedzę i słyszę ‘to co pojedzim?’ ‘przecie to nie je daleko, możym iść’… O no to sobie myśle trzeba zagadać. Okazało się, że całkiem spoko rodzinka z Janikowa przwywiozła swoją przyszłą synową, by ta złożyła swoje dokumenty (też na pielęgniarstwo). I nasza przyszła pielęgniarka pojawiła się po kilkunastu minutach, gdyż okazało się, że jakieś złe podanie wydrukowała (sam nie wiem jakim cudem). Zaprowadziłem ją do tajnej kafejki internetowej, pomogłem drugnąć ‘papierek’ i wróciliśmy. Kolejka mniejsza, postaliśmy wszystko załatwione… I świetnie, bo jednak taki pięcio godzinny pobyt, wierzcie mi, potrafi być męczący nie tyle fizycznie, co psychicznie. Ajć co do męki psychicznej przypomniała mi się przyszła fizjoterapeutka. No feflotała i feflotała i przestać nie mogła, no co za babsko – w pięć minut poznałem jej najskrytsze marzenia jak i znaczną część biografi…
No ale nic w końcu przed szesnastą wróciłem z CM, umyłem podłogę i zrobiłem, a raczej spieprzyłem sałatkę… Nie pytajcie dlaczego. Sam powiem. Przyprawiając kurczaka na patelni ‘sypło’ mi się za dużo przyprawy typu ‘Vegeta’. Przesolone na maksa i niestety nie dało się tego uratować… Trudno. Hehehe. Porażki się czasem zdarzają najlepszym (nie żebym myślał, ze jestem dobry w kuchni, ale jakoś się wybronić trzeba).
Na sam koniec pozdrowię Andie, Pearl i tą przyszłą pielęgniarkę-przyszłą synową oraz jej rodzinkę (sory, ale imię mi wyleciało, nie mam pamięci do imion nowopoznanych osób). Najlepszego i dużo szczęścia! :*
PS. Też zauważyliście, że ja już żyję tym pielęgniarstwem?




No nareszcie dokładny i wyczerpujący opis dnia, rozkręcasz się no, no
przynajmniej sie nie nudziłeś i jeszcze poznałeś ziomali 

Pielęgniarstwem juz żyjesz na pewno i nie ma sie czemu dziwić, kierunek super i możliwości po nim faktyczmnie dużo…
To miałeś dzisiaj fajowy dzionek
Feflotanie fizjoterapeutki to był chrzest bojowy przed tym co Cię czeka. Będziesz teraz w końcu otoczony samymi kobitkami (przyszłymi pielęgniarkami) a feflotanie to jednak babska słabość. Tylko uważaj bo kto z kim przystaje takim sie staje hehe.
Co do sałatki to pikanteria zdarza sie nawet najlepszym
Dzieki za pozdrowienia i również pozdrawiam
No to się naczytałam…


Tytuł znakomicie pasuje do treści. Faktycznie miałeś szałowy dzień
Jeśli chodzi o mnie to już dawno zauważyłam, że żyjesz pielęgniarstwem
i uważam, że będziesz świetną pielęgniarką hehe
Do nowo poznanych przez Ciebie pielęgniarek też będę musiała się przyzwyczaić :]
Dobrze, że tak szybko się nie poddajesz. Jestem pewna, że dzięki temu jeszcze wiele osiągniesz…
Dziękuję za pozdrowienia :*